<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Anthony Geisler - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<atom:link href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/tag/anthony-geisler/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/anthony-geisler/</link>
	<description>Portal B2B adresowany do kadry zarządzającej oraz do właścicieli klubów fitness, hoteli ze strefą wellness &#38; spa, do deweloperów, a także inwestorów.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Nov 2018 09:07:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.2.2</generator>

<image>
	<url>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/wp-content/uploads/2020/05/asassasaasda.jpg</url>
	<title>Anthony Geisler - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/anthony-geisler/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Trendstetter</title>
		<link>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/trendstetter/</link>
					<comments>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/trendstetter/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Nov 2018 09:05:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rynek i trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Anthony Geisler]]></category>
		<category><![CDATA[Xponential Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=4801</guid>

					<description><![CDATA[<p>Są tacy, którzy zauważają w branży fitness pewien trend, po czym wprowadzają jakiś nowy program ćwiczeń czy nabywają nowy sprzęt, a następnie zarabiają na tym w swoim klubie. Są jednak i tacy, którzy natykają się na ciekawy pomysł, dostrzegają jego urok i potencjał, po czym krok po kroku sprawiają, że staje się on trendem. Do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/trendstetter/">Trendstetter</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Są tacy, którzy zauważają w branży fitness pewien trend, po czym wprowadzają jakiś nowy program ćwiczeń czy nabywają nowy sprzęt, a następnie zarabiają na tym w swoim klubie. Są jednak i tacy, którzy natykają się na ciekawy pomysł, dostrzegają jego urok i potencjał, po czym krok po kroku sprawiają, że staje się on trendem. Do tych ostatnich należy Anthony Geisler.</h3>
<p>Geisler, współzałożyciel i dyrektor zarządzający Xponential Fitness, firmy z siedzibą w Irvine w stanie Kalifornia „opiekującej się” podmiotami z branży fitness, od zawsze był tym, który wychodził przed szereg. W roku 2001, po udanej sprzedaży firmy z branży mediów cyfrowych – w czasach, gdy same media cyfrowe były raczkującą branżą – postanowił kupić klub LA Boxing, do którego sam należał. Wkrótce decyzja ta miała się okazać początkiem serii coraz większych sukcesów w branży fitness.<br />
W tamtym momencie zakup ten wydawał się spontaniczny, ale był też zwiastunem strategii, która miała na długo przyświecać Geislerowi. – Dołączyłem do LA Boxing w roku 2001, gdy firma miała tylko jeden klub – wyjaśnia. – Trenowałem w nim na tyle, że zacząłem brać udział w amatorskich walkach bokserskich. Członkostwo w LA Boxing podobało mi się do tego stopnia, że postanowiłem kupić ten klub. Natychmiast dostrzegłem drzemiące w nim możliwości i zacząłem działać na zasadzie franczyzy.<br />
Wybór, którego dokonał, pokazał jego talent do wyszukiwania w branży fitness nowych nisz. Tak naprawdę, LA Boxing zyskał miano jednej z pierwszych butikowych marek w branży. – I to na długo przed tym, jak w Wikipedii pojawiło się hasło „fitness butikowy” – podkreśla Geisler. – Nie było wówczas czegoś takiego, jak butikowy fitness – w tamtych czasach termin ten po prostu nie istniał. Moją jedyną konkurencją w tym sektorze była firma Curves. Byliśmy tylko my i Curves, więc w pewnym sensie od tego wszystko się zaczęło.</p>
<p>Gdy Geisler sprzedawał LA Boxing firmie UFC Gym, dosłownie w ostatnich godzinach roku 2012, była to największa w kraju franczyza na zajęcia boksu, kick boxingu oraz mieszanych sztuk walki. Firma posiadała wówczas 200 klubów w 35 stanach, gdzie tłumy ludzi uczęszczały na treningi bokserskie. Pod okiem Geislera firma osiągnęła imponujący wzrost przychodów. Gdy to on był właścicielem klubów, przeciętny przychód jednego klubu wynosił około 220 tysięcy dolarów rocznie.<br />
Geisler pozostał dyrektorem zarządzającym UFC Gym do lutego 2014 roku. UFC Gym to jedna z wielu marek fitness w portfolio New Evolution Ventures (NeV) – firmy private equity z siedzibą w Lafayette w stanie Kalifornia.</p>
<p><strong>Na rozstaju dróg</strong><br />
Po niemal 15 intensywnych latach Geisler postanowił zrobić sobie przerwę, aby przemyśleć, co chciałby dalej robić. Spodziewali się wówczas z żoną pierwszego dziecka, dlatego postanowił zająć się mniej stresującym zajęciem, jakim był home staging domów w rejonie Los Angeles, czym trudni się do dziś. Po wcześniejszych sukcesach mógł sobie pozwolić na to, aby po prostu nic nie robić. Jednak czas na refleksję nie potrwał długo. W lipcu 2014 roku grupa przyjaciół z kręgów finansowych w Newport Beach w Kalifornii skontaktowała go z firmą Club Pilates – małą siecią klubów w San Diego, w tamtym momencie liczącą sobie 26 placówek. – W sumie udało mi się więc nie robić nic przez raptem pięć miesięcy – żartuje. W marcu 2015 roku Geisler uzyskał pożyczkę na zakup Club Pilates w trakcie IHRSA 2015, przechodząc na drugą stronę ulicy, aby odebrać czek w kasie banku naprzeciwko miejsca konwencji w Los Angeles. Tym razem miał w głowie pełen plan gry.<br />
– Powiedziałem mojej żonie, że życie to gra – wspomina. – To ty ustalasz reguły i grasz tak, aby wygrać. Właśnie urodziła się moja córka, więc postanowiłem dać sobie te dwa lata, gdy ona będzie dorastać i rozwijać się, a ja będę miał czas, aby rozważyć różne możliwości.<br />
W ciągu tych 24 miesięcy wymyślił sobie także naprawdę śmiały cel: stworzyć największą franczyzę dla butikowych klubów fitness w całej branży bez pozyskiwania do tego partnerów.<br />
W krótkim czasie zebrał zespół i rozpoczął sprzedaż franczyzy. Przez te 23 miesiące nastąpił niesamowity rozwój, w wyniku którego udało się stworzyć sieć ponad 800 punktów Club Pilates. Firma rozwijała się o jakieś 150 proc. szybciej niż lider branży, czyli Orangetheory Fitness. W rankingu 5000 najszybciej rozwijających się w USA małych firm za rok 2017 Club Pilates zyskał czwarte miejsce ze stopą wzrostu za trzy ostatnie lata sięgającą 21,319 proc. W marcu 2017 roku, osiągnąwszy swój cel, Geisler spotkał się z trzema firmami private equity – ponownie na konwencji IHRSA w Los Angeles – i zdecydował się na TPG Growth z siedzibą w San Francisco. – To było niczym „Randka w ciemno” – mówi. – Musiałem wybrać „tę jedyną” i po trzech kolacjach jednego wieczoru wybrałem właśnie TPG. W ciągu 24 miesięcy udało mi się w tym samym miejscu kupić i sprzedać Club Pilates.</p>
<p><strong>Imponujący skok z Xponential</strong><br />
Kluczem do nabycia tej sieci była znajomość, jaką Geisler nawiązał z Markiem Grabowskim – partnerem w TPG, który dołączył do firmy jakieś sześć miesięcy przed transakcją sprzedaży Club Pilates. Grabowski przeszedł do TPG z L Catterton z siedzibą w Greenwich w stanie Connecticut, gdzie uczestniczył w inwestycjach w Pure Barre, CorePower Yoga oraz Peloton.<br />
– To prawdopodobnie najlepiej obeznany w private equity gość, jeśli chodzi o butikowe kluby fitness – zauważa Geisler. – TPG chciało rozszerzyć swoją ofertę fitness, a Mark okazał się świetnym gościem i bardzo dobrze się z nim dogadywałem. Uznałem, że to ktoś, z kim warto zrobić coś jeszcze.<br />
– Wiedziałem, że po tamtej sprzedaży będę chciał zrobić coś nowego. Szukałem czegoś ciekawszego, chciałem większego wyzwania niż Club Pilates. Grabowski także dostrzegł w Geislerze bratnią duszę. – Anthony już wcześniej udowodnił, że potrafi dynamicznie rozwijać butikowe marki fitness, zanim ktokolwiek myślał o nich jako o osobnej kategorii – mówi. – Od niemal dziesięciu lat inwestuję w branżę fitness i szybko zorientowałem się, że jego wyjątkowe kwalifikacje są warte tego, aby wspólnie wykorzystać ogromne możliwości, które obaj dostrzegaliśmy.<br />
Ich wspólna wizja? Stworzenie w całym kraju portfela wysokiej jakości lokalnych marek w sektorze fitnessu butikowego, co dało podstawy nowego przedsięwzięcia Geislera, jakim stał się Xponential Fitness.<br />
Razem z Grabowskim stworzyli holding, który miał reprezentować wiele marek butikowych o wspólnym profilu prozdrowotnym. Na swojej stronie firma określana jest jako „mecenas najlepszych marek reprezentujących najróżniejsze potrzeby w butikowym fitnessie”.<br />
W rok później, w wyniku intensywnych przejęć, portfel Xponential obejmuje pięć znanych marek: Club Pilates; Row House; CycleBar, czyli pierwszą franczyzę na spinning; StretchLab, franczyzę na indywidualne zajęcia z rozciągania; oraz AKT, nową koncepcję tanecznych zajęć cardio. W przygotowaniu są trzy kolejne marki. W sumie te pięć marek obejmuje jednak 1215 klubów, które wspólnie świadczą usługi dla 120 tysięcy członków, a w zeszłym roku wygenerowały prawie 150 milionów dolarów skonsolidowanych przychodów. W tym roku firma jest na najlepszej drodze, aby sięgnąć kwoty 308,6 miliona dolarów. Każda marka ma też własny cel na marżę zysku. Na przykład dla Club Pilates jest to 30 proc.<br />
Dlaczego jednak Xponential przejmuje marki, zamiast budować je od zera? – Dla mnie najważniejsze jest tu tempo wejścia na rynek – odpowiada Geisler. – Sprawdzona koncepcja ciągnie nas w górę i nadaje nam tempa. Nie lubię schodzić z raz wyznaczonej drogi: nigdy przecież nie parałem się wymyślaniem nowych koncepcji.<br />
Wspólny cel, który przyświeca wszystkim koncepcjom, to franczyza. – Moglibyśmy zdecydować się na model korporacyjno-franczyzowy, ale wówczas musielibyśmy podzielić nasze siły. Podoba mi się fakt, że w modelu opartym wyłącznie na franczyzie możemy wybierać partnerów i szybko skalować biznes – mówi Geisler. – Dzięki temu docieramy do lokalnych społeczności, bo jesteśmy kojarzeni z małymi klubami, a nie korporacjami zarządzającymi molochami na ponad 4000 mkw.<br />
Dla Grabowskiego Geisler jako lider franczyzy to strzał w dziesiątkę: – To, co najbardziej w nim podziwiam, to fakt, że rozumie wszystkie trudności związane z franczyzą i dlatego był w stanie stworzyć systemy, które zapewniają tym markom sukces – stwierdza.</p>
<p><strong>Formuła Geislera</strong><br />
Jednym z powodów, dla których firma Xponential rozwinęła się w tak niesamowitym tempie, jest zdolność Geislera do znajdowania koncepcji, nisz i operatorów gotowych do nabycia. Wydaje się, że ma on w sobie dotyk Midasa. W czym tkwi jego sekret?<br />
Geisler zaczyna od zebrania swoich pomysłów. – Potem sięgam do Google’a i mojej sieci kontaktów w całym kraju. Nie chodzi o to, że się chwalę, ale wydaje się, że naprawdę potrafię dopasować do tych nisz marki, a następnie oferować te produkty szerszemu gronu odbiorców za pomocą franczyzy oraz naszych systemów – mówi.<br />
Kolejnym istotnym krokiem jest sprawdzenie zarówno samej koncepcji, jak i jej właściciela. Geisler twierdzi, że odbył więcej spotkań niż jest w stanie zliczyć, kiedy to siadał z właścicielami, aby znaleźć odpowiednich partnerów. – Nie ma tu jednej recepty – przyznaje. – Zanim się na kogoś zdecydujemy, oceniamy wielu kandydatów. Mam na swoim koncie wiele takich spotkań w całym kraju, kiedy to szukałem koncepcji, którym damy wsparcie.<br />
Gdy Geisler przejmuje kolejne firmy, woli pozostawiać ich założycieli w tej samej roli, ponieważ to oni są według niego „duszą i sercem” biznesu. – Lubię, gdy nadal są zaangażowani w życie firmy – mówi. – Mają przecież konkretne umiejętności. Być może nie wiedzą zbyt dużo o franczyzie, dlatego niekoniecznie przypadnie im funkcja prezesa przejętej spółki, ale nam nie chodzi o to, aby coś kupić, a potem ich wywalić. Traktuję ich po partnersku.<br />
Gdy przychodzi do znalezienia nowych liderów, ponownie okazuje się, że smykałkę do tego ma właśnie Geisler. W listopadzie, krótko po przejęciu CycleBar, firma Xponential zatrudniła Ryana Junka, byłego dyrektora zarządzającego UFC Gym, aby zajął się franczyzą; w ciągu 90 dni średni wolumen wzrósł o prawie 40 proc. Ponadto, struktura organizacyjna Xponential jest tym, co daje firmie przestrzeń do rozwoju. – To nieco inny model niż mogłoby się wydawać – zauważa Geisler. – Tak naprawdę nie mamy wspólnych usług. Każda marka działa osobno: każda ma swojego własnego prezesa, dyrektora marketingu, specjalistę ds. kontrolingu, eksperta od nieruchomości, zespół sprzedażowy itd. Prawdziwą szkołą przez 13 lat był dla mnie Club Pilates i zdałem sobie sprawę, że moglibyśmy odnosić sukcesy, przyjmując takie same ramy oraz infrastrukturę dla każdej marki.<br />
Zespół w biurze głównym Xponential składa się z zaledwie dziewięciu osób, z których każda pracuje po to, aby wspierać poszczególne marki oraz ich franczyzobiorców. Obecnie Geisler chce mieć w portfolio Xponential osiem marek, dojść do 1000 lokalizacji dla każdej z marek, a następnie prowadzić je przez jakiś czas, zanim zdecyduje się na jakiś kolejny krok.<br />
– Mam za sobą wspaniałą podróż – stwierdza. – Moim celem jest stworzenie czegoś niesamowitego, produktu, z którego możemy być dumni. Nikt inny w branży nie robi czegoś takiego, jak my, a mnie bardzo cieszy bycie pionierem. Nadal chcemy tworzyć nowe koncepcje na rynku i rozwijać biznes przynoszący miliardy dolarów. Jesteśmy na dobrej drodze.</p>
<p><em>Tekst: Jon Feld, Club Business International,</em><br />
<em>Tłumaczenie Barbara Kierzkowska</em><br />
<em>Zdjęcia Club Business International</em></p>
<p><em><a href="https://www.ihrsa.org/">IHRSA</a> oraz Club Business International wyraziły zgodę na publikację artykułu i wykorzystanie zdjęć.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/trendstetter/">Trendstetter</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/trendstetter/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mobilny biznes</title>
		<link>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/mobilny-biznes/</link>
					<comments>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/mobilny-biznes/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Oct 2018 15:58:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rynek i trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Anthony Geisler]]></category>
		<category><![CDATA[ihrsa]]></category>
		<category><![CDATA[Xponential Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=4743</guid>

					<description><![CDATA[<p>Aplikacje mobilne pojawiają się niczym grzyby po deszczu, robiąc coraz większy apetyt na natychmiastowe wszystko. Szczególnie wyraźnie widać to w branży fitness i wellness. Od roku 2014 korzystanie z aplikacji w tym sektorze wzrosło o – bagatela – ponad 300 proc., a na początku tego roku o uwagę użytkowników zabiegało już około 160 tysięcy aplikacji [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/mobilny-biznes/">Mobilny biznes</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Aplikacje mobilne pojawiają się niczym grzyby po deszczu, robiąc coraz większy apetyt na natychmiastowe wszystko. Szczególnie wyraźnie widać to w branży fitness i wellness. Od roku 2014 korzystanie z aplikacji w tym sektorze wzrosło o – bagatela – ponad 300 proc., a na początku tego roku o uwagę użytkowników zabiegało już około 160 tysięcy aplikacji prozdrowotnych.</h3>
<p>Nie bez znaczenia dla tej rosnącej fascynacji jest coraz większa symbioza pomiędzy ludźmi a telefonami komórkowymi. Według jednego z badań, Amerykanie spędzają średnio pięć godzin dziennie z telefonem w ręku, z czego 92 proc. poświęcają właśnie na korzystanie z aplikacji mobilnych. Wraz z rosnącą liczbą coraz bardziej zaawansowanych aplikacji rosną też oczekiwania konsumentów. Przyzwyczailiśmy się już i bardzo lubimy robić wszystko online – od operacji bankowych przez zakup książek po zamawianie posiłków – wszystko za pomocą tego magicznego urządzenia w naszej dłoni. Członkowie klubów fitness nie są tu wyjątkiem; wręcz przeciwnie – są tego idealnym przykładem. Oni także chcą przecież natychmiastowego, nieustannego dostępu do wszystkich usług, jakie oferuje im dzisiaj ich klub, a do tego już teraz mają w głowach długą listę funkcji, które miałyby dla nich pełnić aplikacje przyszłości.<br />
Witryny internetowe klubów nadal są co prawda potrzebne, ale zaczynają powoli przechodzić do lamusa. – Ich forma jest pod wieloma względami ograniczająca – zauważa Sharad Mohan, prezes firmy Trainerize, która tworzy aplikacje dla klubów fitness. – Z drugiej strony, aplikacje mobilne to dla klubu bardzo prosty, łatwo dostępny sposób, aby być w ciągłym kontakcie z członkami.<br />
– Aby klienci byli naprawdę zadowoleni, trzeba czerpać inspiracje z tego, jak ludzie robią biznes poza twoim klubem – sugeruje Ned Arick, kierownik ds. obsługi klienta dla małych i średnich firm w Netpulse, Inc., firmie będącej jednym z wiodących dostawców aplikacji. – Jeśli chcesz być konkurencyjny, musisz sprawić, że robienie z tobą biznesu będzie dla nich łatwe.</p>
<p>Jako narzędzie zwiększające zaangażowanie członków i umożliwiające im więcej interakcji, aplikacje stały się kluczowym sposobem między innymi na to, aby pomóc klubom zwiększyć ich wydajność operacyjną, poprawić zadowolenie członków, skłonić ich do polecania klubu innym, podnieść przychody, obniżyć koszty oraz przyjrzeć się zupełnie nowym możliwościom.</p>
<p><strong>Zwiększ przychody – Natychmiastowy zakup</strong><br />
Większość aplikacji przeznaczonych dla klubów fitness znacznie ułatwia członkom dokonywanie w dowolnym miejscu i czasie zakupu wejść na zajęcia fitness, specjalnych programów treningowych, treningów personalnych, masaży, gadżetów reklamowych, kart podarunkowych itd. Dodatkowo oferty specjalne oraz powiadomienia o możliwościach zakupu można spersonalizować poprzez geotargetowanie w celu skłonienia klientów do spontanicznego zakupu.<br />
– Nasza aplikacja mobilna Club Automation pozwala członkom rejestrować się na zajęcia i programy treningowe oraz płacić za nie tak, jak sobie tego życzą, dzięki czemu zwiększa się szansa klubów na sprzedaż i podniesienie przychodów – wyjaśnia Emily Zelko, dyrektor marketingu Club Automation, obecnie spółka zależna firmy Daxko.<br />
Aplikacje nie tylko ułatwiają dokonanie zakupu, ale pozwalają śledzić zachowania klientów, dostarczając przy tym wartościowych danych. – Nasze oprogramowanie śledzi i mierzy zakupione produkty czy usługi oraz ich liczbę, dzięki czemu kluby mogą sprawdzić, skąd pochodzi ich sprzedaż, porównać ją do całościowych przychodów, a jeśli uznają to za konieczne – dokonać odpowiednich zmian – zauważa Larry King, prezes i założyciel firmy ShapeNet Software, która wprowadziła ostatnio nową aplikację.</p>
<p><strong>Trening i coaching online</strong><br />
Aplikacja firmy Trainerize umożliwia klubom wprowadzenie do oferty treningów personalnych online, czyli elastycznego, przystępnego rozwiązania dla tych osób, które mogą wahać się przed kupieniem treningów w klubie. – W naszej branży to już truizm, że kluby nie są w stanie sprzedać treningu personalnego około 10 proc. swoich członków – wskazuje Mohan. – Ta aplikacja pozwala im dotrzeć do szerszej grupy klientów i odpowiedzieć na jej potrzeby. Z kolei cyfrowy program coachingowy PRO firmy Virtuagym oferuje użytkownikom dostosowane do ich potrzeb plany treningowe i żywieniowe, możliwość śledzenia swoich postępów oraz wsparcie. – Dzięki możliwości skorzystania z programu coachingowego, który ma zmienić styl życia użytkownika, członkowie wydają się dłużej zaangażowani, dzięki czemu wydłuża się także czas, w którym zostają w naszym klubie – zauważa Kalen Pino, dyrektor operacyjny Virtuagym w Ameryce Północnej. – Natomiast kluby mogą skorzystać z aplikacji, aby stworzyć sobie źródło przychodów, które pozwoli na sfinansowanie aplikacji. Z jej dobrodziejstw skorzystał już klub Newtown Athletic Club (NAC) – klient firmy Virtuagym w Newtown w stanie Pensylwania.<br />
– Dzięki tej aplikacji zyskaliśmy narzędzia i technologię, która wykracza poza ściany naszego klubu, dając nam możliwość prowadzenia treningów online dla naszych członków, którzy mogą z nich skorzystać zarówno w klubie, jak i poza nim – podaje Kate Golden, dyrektor ds. związanych z ludźmi i fitnessem w klubie NAC. – Umożliwiło nam to również zaangażowanie naszych młodszych członków z pokolenia millenialsów, którzy w trakcie ćwiczeń korzystali już z innych aplikacji. Obecnie nasz model biznesowy naprawdę opiera się na ofercie tradycyjnej oraz wirtualnej.</p>
<p><strong>Polecenia</strong><br />
Dzięki aplikacjom mobilnym członkowie mogą zapraszać swoich znajomych na darmową wizytę próbną w klubie albo przesyłać im wiadomości z darmową wejściówką dla gościa do pobrania. Z kolei kluby mogą motywować członków do polecania ich innym poprzez nagrody lub punkty, które można potem wymieniać na gadżety lub usługi.<br />
– Jeśli chodzi o zwrot z inwestycji, to jedną z największych zalet naszej aplikacji jest automatyczny system poleceń – przekonuje Matthew Boyer, dyrektor operacyjny w składającej się z sześciu klubów sieci Around the Clock Fitness na Florydzie, która bazuje na aplikacji Netpulse. – Polecenia to zawsze drażliwy temat, ponieważ prosimy członków o informacje na temat ich przyjaciół i rodziny oraz o zaufanie nam, że podejdziemy do tych informacji z troską i szacunkiem. Aplikacja ta pomaga pokonać związane z tym obawy klientów.</p>
<p><strong>Redukcja kosztów – Samoobsługa</strong><br />
Aplikacje to nie tylko uzupełnienie i poprawa oferty klubu oraz wyższe przychody i więcej poleceń, ale także niższe koszty operacyjne. Przykładem może być mobilny system rejestracji w klubie za pomocą aplikacji na kod QR, który eliminuje problem drukowania i zakupu kart wejściowych oraz daje pracownikom recepcji czas na inne zadania. Poprzez automatyzację innych procesów, takich jak zakup usług spa czy rezerwacja treningów personalnych, aplikacje redukują koszty pracy oraz administracyjne; personel klubu nie musi już radzić sobie z nagłym przypływem członków rejestrujących się na konkretne programy na początku ich trwania ani odbierać codziennie telefonów od osób zapisujących się na zajęcia. Pracownicy administracji nie muszą „ścigać” klientów, którzy powinni przedłużyć termin ważności swoich przeterminowanych kart kredytowych, ponieważ aplikacja wysyła im automatyczne powiadomienia oraz umożliwia im łatwe i samodzielne poradzenie sobie z tą sytuacją.<br />
– Aplikacja mobilna jest więc niczym cyfrowy pracownik, który zawsze zjawia się w pracy na czas, nie chodzi na przerwy obiadowe i nigdy nie bierze zwolnień lekarskich – sugeruje Arick. – Pozwala na usprawnienie działania systemów, dzięki czemu sam klub może się skupić na jeszcze lepszej obsłudze członków, tak w klubie, jak i online.</p>
<p><strong>Automatyczny system poleceń</strong><br />
Kluby zyskują w ten sposób regularny przypływ potencjalnych członków z polecania i mogą zaoszczędzić na kosztach pozyskiwania klientów. Ponadto wszystkie polecenia poprzez aplikację są przechowywane w systemie CRM klubu, personel nie musi więc wprowadzać danych ręcznie, dzięki czemu oszczędzamy czas i minimalizujemy ryzyko wystąpienia błędu ludzkiego.</p>
<p><strong>Koszty marketingu</strong><br />
Komunikaty reklamowe oraz powiadomienia z aplikacji kosztują mniej niż usługa masowej komunikacji poprzez SMS, a do tego mogą znacznie zmniejszyć koszty drukowania materiałów marketingowych, takich jak korespondencja papierowa, wejściówki czy grafiki zajęć.</p>
<p><strong>Większe zaangażowanie</strong><br />
Aplikacje mobilne sprawiają, że klub jest w ciągłym kontakcie ze swoimi członkami oraz ma dużo więcej możliwości skutecznego komunikowania się z nimi. – Są one takim kanałem, który pozwala inspirować członków do regularnych wizyt w klubie oraz budować relację, przywiązując klientów zarówno do marki klubu, jak i jego personelu – mówi Mohan.</p>
<p><strong>Wsparcie i informacja</strong><br />
Członkowie mogą korzystać z aplikacji, aby sprawdzać godziny otwarcia klubu oraz grafik zajęć, zadawać pytania, zgłaszać problemy oraz przekazywać informację zwrotną na temat różnych kwestii, w tym na przykład jakości pracy personelu. – Na 5-gwiazdkowej skali ocen w naszej aplikacji nasz zespół co miesiąc uzyskuje najwyższą możliwą ocenę – mówi Boyer. – W czasach, gdy wszystko można mieć natychmiast, nasz dyrektor zarządzający odpowiada na wszystkie oceny na cztery gwiazdki lub mniej w ciągu zaledwie kilku minut, co zwiększa zadowolenie naszych członków oraz sprawia, że mniej z nich od nas odchodzi.</p>
<p><strong>Wyzwania w treningu oraz śledzenie postępów</strong><br />
Aplikacje pozwalają na rozpisanie wyzwań treningowych oraz odpowiednie działania, gdy członkowie logują się, ich treningi zapisują się automatycznie, a na tablicy wyników informacje o aktualnych osiągach wyświetlają się w czasie rzeczywistym. Ponieważ nie wymaga to żadnych dodatkowych działań ze strony członka czy personelu, kluby mogą poświęcić więcej czasu na wsparcie klientów w osiąganiu pożądanych wyników. Wsparcie coachingowe, wyznaczanie celów oraz automatyczne śledzenie poczynań członków również sprawia, że z większym oddaniem i wytrwałością dążą do celu. Wiele aplikacji jest już zsynchronizowanych z urządzeniami i odzieżą do śledzenia aktywności fizycznej, w tym na przykład Fitbit czy My Fitness Pal, dzięki czemu możliwe jest uwzględnianie również aktywności poza klubem oraz zapisywanie danych w jednym miejscu.</p>
<p><strong>Na zachętę</strong><br />
Każdy lubi dostać coś za darmo. Kluby mogą więc wprowadzić nagrody za korzystanie z aplikacji klubu do wyznaczania sobie celów, zapisywania treningów, polecania klubu innym oraz dokonywania zakupów, które to nagrody członkowie mogą potem wymieniać na wybrane produkty czy usługi. Niektóre aplikacje upraszczają jeszcze proces śledzenia poczynań klientów poprzez współpracę z programami lojalnościowymi typu Perkville czy FitRewards.</p>
<p><strong>Profile i dane członków</strong><br />
Aplikacje mogą tworzyć profile członków w systemie CRM klubu, opierając się na sposobie korzystania z klubu, opłaconych towarach i usługach oraz innych wiele mówiących danych. Perfect Gym wykorzystuje beacony w klubie do zapisu zagęszczenia członków w różnych miejscach, aby pomóc kadrze zarządzającej zoptymalizować wykorzystanie przestrzeni; ich system jest nawet w stanie przewidzieć ryzyko odwołania zajęć przez członka.<br />
– Dzięki temu można dokonywać bardziej świadomych decyzji biznesowych, bardziej precyzyjnie kierować swoją ofertę, a w efekcie zatrzymać w klubie więcej lojalnych członków – wyjaśnia Michael Hawrasz, menedżer produktu w Perfect Gym Solutions, SA.</p>
<p><strong>Lojalni klienci</strong><br />
– Punkty styczne nie odnoszą się już tylko do interakcji na żywo. Teraz można o nie zadbać za pomocą technologii – twierdzi Pino. – Jak pokazują badania, dwa punkty styczne z klientem to jedna na miesiąc dodatkowa wizyta w klubie, a każda kolejna wizyta zmniejsza ryzyko odejścia członka w kolejnym miesiącu o 32 proc.<br />
– Obserwujemy większą lojalność członków oraz większą liczbę klientów niż kiedykolwiek przedtem, ponieważ częściej kontaktujemy się z naszymi członkami, którzy są dziś bardziej związani z naszą marką – wyjaśnia Jon Nasta, dyrektor marketingu w brytyjskiej sieci Xercise4Less korzystającej z Virtuagym.</p>
<p><strong>Maksymalny zwrot z inwestycji</strong><br />
Aplikacje pod marką klubu są co do zasady zintegrowane z oprogramowaniem do zarządzania klubem oraz innymi technologiami, z których korzysta placówka, takimi jak Myzone czy MYE App Audio, co powoduje, że ich wartość wzrasta, zwiększając wzrost z inwestycji. A to parametr, który niełatwo zmierzyć. Różni się on bowiem w zależności od tego, w jakim stopniu klub wykorzystuje aplikację, a ponadto obejmuje wiele czynników, w tym rezerwacje zajęć grupowych, przychody z treningów personalnych, liczbę poleceń, odsetek członków odchodzących z klubu itd. A do tego są też korzyści, takie jak świadomość marki czy zadowolenie klientów, których praktycznie nie da się zmierzyć. Nikt chyba jednak nie wątpi, że zwrot z inwestycji faktycznie się pojawi. – Widziałem kluby, które zyskały dodatkowo 8 tys. dolarów w ciągu 90 dni czy 15 tys. dolarów w ciągu roku – podaje Arick. – Dobrze prosperujące kluby integrują aplikację ze swoimi systemami i operacjami, ustawiają sobie cele i śledzą kluczowe wskaźniki efektywności. Jak sam twierdzi, możliwości są nieograniczone. Hawrasz wskazuje też, że „klienci płacą co miesiąc opłatę licencyjną za aplikację mobilną, a jeśli nie widzą w niej wartości dodanej przekraczającej ten koszt, w każdej chwili mogą zrezygnować. Przez ostatnie cztery lata nie mieliśmy jednak ani jednej rezygnacji, co najlepiej dowodzi faktycznego zwrotu z inwestycji.</p>
<p>Julie King, Club Business International, Tłumaczenie Barbara Kierkowska<br />
Zdjęcia Club Busines International</p>
<p><em>IHRSA oraz Club Business International wyraziły zgodę na publikację artykułu.</em></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/mobilny-biznes/">Mobilny biznes</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>http://fitbz_copy.front-wp4.mtp.pl/mobilny-biznes/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
